Zawody klubowe w Crossfit Hussars

Wychodzi na to, że wiosna jest w tym roku dosyć intensywna i bogata w emocje :) Najpierw zawody we Wrocławiu i otarcie się o pudło, potem niespodziewany finał w ŁGG, następnie Runmageddon z niesamowitą niespodziewajką jaką było pojawienie się Pawła na Służewcu. A jeszcze sporo jest w planach! Nie mówiąc o tym, że coraz bliżej momentu, kiedy Paweł wreszcie wróci do treningów :) Filmik z Runmageddonu jest już prawie gotowy, reżyser Gipson robi jeszcze ostateczne szlify i cięcia, więc runmageddonowy wpis pojawi się na dniach, a ja tymczasem wrzucam szybką relację z zawodów w Crossfit Hussars, w których udało mi się wskoczyć na podium :) 

Ale od poczatku :) Coraz więcej osób przychodzi na zajęcia do boxa i, co cieszy, również coraz więcej dziewczyn przestaje się bać tego typu treningu. Box otwarł się zaledwie nieco ponad pół roku temu, wcześniej w Katowicach nie było za bardzo miejsca z warunkami do crossfitu, więc siłą rzeczy większość ekipy to osoby początkujące. Zorganizowanie wewnętrznych zawodów to fajny sposób na to, żeby każdy mógł się sprawdzić i nie bać się podjąć wyzwania rywalizacji. Ja niestety od jakiegoś czasu bezskutecznie walczę z jakimś dziwnym stanem zapalnym i powiększonym węzłem chłonnym, które objawia się dosyć ostrym bólem przy przysiadach i  podobnych ruchach (co bardzo przeszkadzało mi już w Łodzi), ale nie mogłam sobie odpuścić tych zawodów. Faceci startowali w 2 kategoriach – open i elite. Dla dziewczyn było tylko open – no niestety do wymagań dla elite jeszcze nam trochę brakuje, chociażby umiejętność zrobienia nieszczęsnych muscle up ;)

Zgłosiło się naprawdę sporo chętnych, więc rywalizacja zapowiadała się nieźle. Organizacja była klasyczna – 3 WODy: eliminacje, półfinał i finał, w systemie pucharowym. Na pierwszy rzut poszło coś idealnego na dobre dogrzanie, czyli burpee.

WOD 1 open:
5min AMRAP
burpee (touch the bar)

Startowaliśmy według kolejności zapisów, więc leciałam razem z Beatą w pierwszym heacie. Z jednej strony trochę słabo startować w pierwszym rzucie, ale z drugiej, jeśli w grę wchodzą burpee, to im szybciej się ma je za sobą, tym chyba lepiej ;) Humory dopisywały, chociaż mała spinka jednak chwytała, bo kilka dni wcześniej zrobiłam 100burpee na czas i nie poszło mi specjalnie dobrze.

Stres chyba zadziałał mobilizująco, bo udało się wyskakać 79 repów, co okazało się najlepszym wynikiem wśród dziewczyn. A wcale nie było łatwo, co może dziwnie brzmi, ale bardzo mnie ucieszyło :) Bardzo fajnie było obserwować jak wyrównany jest poziom rywalizacji, jak te dziewczyny, które jeszcze tak niedawno nieśmiało przyszły na pierwsze zajęcia, pokazały że nie straszne im żadne wyzwanie.

  

WOD 1 elite:
2 rounds for time
12-9-6
Thruster 50kg
Strict pull-up

Kategoria Elite oczywiście była bardziej widowiskowa, duże ciężary, bardziej wymagające ćwiczenia, mniej uczestników. Ich starty wzbudzały najwięcej emocji. A walka była zacięta, tym bardziej, że przez małą ilość startujących w elite wszyscy wykonywali eliminacje i półfinał, do finału przechodziło czterech startujących. Już ten pierwszy WOD wzbudził dużo emocji, bo okazało się, że dorzucenie podciągnięć strictem po thrusterach jest kombinacją bardzo wymagającą, właśnie na strictach było najwięcej problemów i wysiłku.
   

Półfinał w kategorii Open znów stawiał na wydolność, Elite był czysto siłowy:  

 WOD 2 open:
for time

15 box jumps 65/50cm
15 push press 30/20kg
15 box jumps
15 front squat
15 box jumps
15 thrusters
15 box jumps

 WOD 2 elite:
Find 2RM
Find 2RM
Bear complex:
-Power clean
-Front squat
-Push press
-Back squat
-Push press


Wiedziałam, że na zawodach nie ominą mnie przysiady, ale boxy, przysiady i thrustery – kombinacja zabójcza dla nóg. Ale nie od tego jest się na zawodach, żeby się oszczędzać. Wszyscy zdążyli się już rozkręcić, humory dopisywały i doping był bardzo głośny. W sumie to nie wiem co mnie bardziej bolało po tym dniu – nogi od ćwiczeń czy gardło od darcia się ;)

Trzeba było bardzo uważać przy każdych kolejnych jump boxach, po każdym ćwiczeniu szły coraz ciężej, a jednak wybić sobie zęby na pudle to nie jest specjalnie kusząca perspektywa ;)
 

Nie dało się nie zauważyć, że wola walki  u wszystkich rosła wprost proporcjonalnie do zmęczenia, a box jumpy naprawdę dawały w kość w tym zestawie. 

Elite znów było bardzo widowiskowe, chłopaki mają już doświadczenie w startach w innych zawodach, co było widać w spokoju kiedy podchodzili do swoich prób. Ale widać też było, że weszli sobie wzajemnie na ambicje, bo w grę wchodziły spore obciążenia. Fajne w tej sytuacji było to, że na co dzień spotykamy się na treningach, nie raz umawiamy się na wspólne WODy, mniejwięcej znamy nawzajem swoje możliwości, tym bardziej ciekawie się oglądało jak chłopaki dorzucają coraz więcej na sztangę. 

   

Przyszedł czas na finał, do którego w Open awansowało 6 dziewczyn i 6 facetów, w Elite 4. Po dosyć męczącym półfinale to było chyba ostatnie słowo jakie chcieliśmy usłyszeć – wiosła ;) 

WOD 2 open:
1000m row
50 back squat (20/15kg)
30 sit-ups

WOD 2 elite:
Max Ring L-sit
2min rest

AMRAP 10min:
3 Bar muscle up
6 overhead squats 50kg
10 deadlift 100kg

Wiedziałam, że na przysiadach stracę trochę czasu, więc muszę mocno przycisnąć na wiosłach. A z wiosłami mam prawdziwą love-hate relationship, potrafią mnie ostro sponiewierać, więc musiałam bardzo pilnować, żeby się na nich nie spalić.

Zostało nas 6, Ula startując w pierwszym heacie bardzo wysoko podniosła poprzeczkę, więc wszystkie trzy w drugim heacie – Asia, Beata i ja, szłyśmy na maksa swoich możliwości. Kątem oka widziałam jak dziewczyny szybko się uwijają, Asia jest dobra na wiosłach, Beata jest nie do zajechania wydolnościowo, skończyłyśmy niemal jednocześnie i do samego końca nie byłam pewna jaki jest wynik ostateczny.    

Poniższe zdjęcie chyba najlepiej oddaje atmosferę zawodów, to na czym tak naprawdę polega fenomen crossfitu, dzięki któremu ta dyscyplina staje się coraz bardziej popularna. Tak, rywalizujemy, każdy chce być jak najlepszy, jak najsprawniejszy. A jednocześnie potrafimy docenić to, że ktoś jest dobry, lepszy, bo wiemy jak dużo pracy to wymaga. Można rywalizować i jednocześnie wspierać się nawzajem. Dla mnie osobiście to jest największy plus tego całego crossfitowego szaleństwa.

  

Został ostatni heat – finał elite. Tu również nie było oczywiste kto ma przewagę, ostatecznie między 1 i 2 miejscem była różnica jednego muscle upa. Emocje i niewiadoma do samego końca. Duże ciężary, duża intensywność, naprawdę mocna rywalizacja. Aż człowiek nabiera coraz więcej motywacji żeby dobudować siły, wreszcie opanować te brakujące elementy gimnastyczne i spróbować swoich sił w Elite :)

  
 

Ostatecznie udało mi się wskoczyć na podium. Ula była tego dnia bezkonkurencyjna, Beacie udało się wygrać ze stresem i mocno pocisnąć w finale, mimo że z wioseł zeszła jako ostatnia. Od kilku osób usłyszałam, że w sumie takiego składu na podium dziewczyn można się było spodziewać, ale uwierzcie mi – to wcale nie było ani tak oczywiste ani w żaden sposób łatwe. Pozostałe dziewczyny pokazały, że  nie próżnują na treningach i dużo potrafią. Różnice były naprawdę niewielkie, wdrapanie się na to podium wymagało naprawdę sporego wysiłku.
I o to właśnie chodzi :)

Wśród facetów w Open bezkonkurencyjny był Adrian, który już ostatnio na ŁGG pokazał że stać go na naprawdę sporo. Już zapowiedział, że przy następnej okazji będzie próbował swoich sił w Elite.

W Elite wygrał Michał, jednym muscle upem wyprzedzając Damiana. Jak widać na podium dosłownie wskoczył.

  

Nie można nie wspomnieć o Krzyśku, który jest najstarszy ze wszystkich startujących, a startując w kategorii Elite z chołpakami młodszymi od siebie o ponad 10 lat pokazał, że jedyne co ogranicza człowieka to chęci i wiara w siebie, a nie wiek.   

  

Zawody były bardzo udane, pomijając to że udało mi się zająć 3 miejsce, były fajnym wydarzeniem budującym przyjacielskie relacje między osobami ćwiczącymi na boxie. Mam nadzieję, że kilka osób przestało się bać startów w zawodach i już nie będę w przyszłości miała takich problemów, żeby skompletować i wyciągnąć ekipę na jakiś wyjazd typu ŁGG :)

Zdjęcia: Crossfit Hussars Katowice

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s